Ileż to jest horrorów o nawiedzonych domach... Nic dziwnego. Jest to
jeden z motywów, który
"dobrze się sprzedaje". Jednak aby zaspokoić wymagającego widza trzeba jednak czegoś więcej.
"dobrze się sprzedaje". Jednak aby zaspokoić wymagającego widza trzeba jednak czegoś więcej.
Pogodziłam
się z tym, że już chyba nie znajdę horroru, po którym bałabym się
zgasić światło. Przejadły mi się wszystkie nawiedzone domy, zjawy
ścigające swoich oprawców, seryjnych, opętanych morderców. Kiedy
słyszę "A widziałaś ten horror, w którym rodzina wprowadza się do domu
i...". Naprawdę? Przecież tak wygląda co drugi horror.
Dlatego potrzeba czegoś więcej, a "Szepty" mają w sobie zdecydowanie coś ponad nudną, oklepaną tematykę o duchach.
Florence Cathcart zajmuje się demaskowaniem ludzi, którzy bazując na ludzkich tragediach okradają innych podczas seansów spirytystycznych. Sama wie, co czują ofiary naciągaczy - sama bowiem straciła ukochanego podczas wojny. Pewnego dnia u kobiety zjawia się młody mężczyzna i prosi ją o pomoc. W szkole z internatem, w której jest nauczycielem historii dochodzi do tragedii - ginie jeden z uczniów, a wśród wychowanków zaczyna krążyć pogłoska o duchu.

przez
Blokotka