Wyjazd jest lekarstwem

"Wyjazd jest lekarstwem. A jeśli nawet to tylko placebo, to czy placebo musi być czymś gorszym niż lekarstwo prawdziwe, skoro działa tak samo? Wyjazd jest sposobem na odmianę. A odmiana to świeże powietrze, które chce się wciągać w płuca bez opamiętania. Albo narkotyk, po którym świat nabiera nowego, lepszego kształtu. I czy to ważne, że ten kształt jest urojony?"
— Mirosław Gabryś

Magiczne pudełko nicości


Rzeczą ludzką jest zazdrościć. Na ten przykład kobiety mogą zazdrościć wielu rzeczy panom. Można by długo wymieniać co wam, panom wypada, jak to wy w życiu macie łatwiej. Bo tak faktycznie też jest. Kobiety od najmłodszych lat są karmione lękami - ciemnymi ulicami miasta, typami spod ciemnej gwiazdy, którzy mają uśmieszek niewiniątka, a tak naprawdę ciągną na dno. W kółko powtarzane z uporem maniaka stwierdzenie "słaba płeć" wybija się drukowanymi literami w przeświadczeniu i koniec końców część zdecydowanie w to wierzy. Panowie nie przejmują się niczym przed wyjściem - to też jest moim zdaniem super - wstajecie pół godziny przed wyjściem, pierwsza lepsza koszulka z szafy, która jest najmniej wygnieciona, szybka toaleta i gotowe. Czy to nie jest fenomenalne? My za to potrzebujemy minimum tej godziny - podstawy ogarnięcia się, ułożenie włosów, wybranie stroju, makijaż, a w międzyczasie jeszcze sto różnych innych rzeczy. I tak dalej, i tak dalej...

Jednak jest coś czego zdecydowanie zazdroszczę mężczyznom - Magiczne pudełko nicości.


Tysiąc słów, czyli o gadce


"-Czy twoja żona wie
, że ją kochasz?
-CIĄGLE JEJ TO MÓWIĘ!
-Mówisz?! To tylko słowa bez znaczenia, jak suche liście na wietrze. Słowa. Pokaż jej, że ją kochasz. Wyciągnij rękę i bądź szczery"
Tysiąc słów (2012)

"Wyjątkowość mowy ludzkiej" . Tak mniej więcej brzmiał temat, z którym przyszło mi się zmierzyć w szkole, kiedy przed polonistką próbowaliśmy swoich sił w odpowiedziach ustnych przygotowujących do egzaminu maturalnego. Temat jeden z przyjemniejszych, bo dużo można mówić o samej ... mowie. Stale obecna i niezwykle cenna. Właśnie wtedy gdy siedziałam nad kartką papieru i układałam plan swojej wypowiedzi doszłam do wniosku, że jest to coś niesamowitego, czego nie doceniamy na co dzień, co kryje w sobie potężną moc.

„Hopeless” Colleen Hoover

Beznadziejny. Czy tym samym tytułem można określić odczucia po przeczytaniu książki Colleen Hoover „Hopeless”? Zdecydowanie NIE. Jest to książka, która potrafi niezwykle zmylić. Autorka ze zwykłej opowieści o popularnej tematyce tworzy coś naprawdę zaskakującego.
Będąc w księgarni sama z siebie raczej nie skusiłabym się sięgnąć po nią. Książka raczej nie przynależy do gatunku, który zwykłam czytać. Moja pierwsza myśl? Zwykła obyczajówka. Jednak kilka razy natrafiłam na pozytywne opinie internautów i postanowiłam się skusić i przekonać.
Zanim zajęłam się lekturą książka zawędrowała na półkę do kolejki. Przed sobą miała poważnego rywala – trylogię Niezgodnej. Mimo to, co jakiś czas zerkałam na okładkę i intrygujący tytuł. Książka o miłości nastolatków, tatuaż „beznadziejny” oraz brak tłumaczenia tytułu na język polski. Jak to powiązać? Nikt przy zdrowych zmysłach nie tatuuje sobie czegoś takiego. A więc może gra słów? Hope - nadzieja. Natomiast dalsza część? Less? Kim może być owa tajemnicza postać?

REfleksyjnie

Pierwszy post jest dla mnie równie stresujący, co pierwsze spotkanie z kimś dla mnie ważnym. W sumie to chyba nic nadzwyczajnego, gdyż czytelnicy dla blogera są naprawdę ważni. 
Na początek chciałabym się pochwalić - Otrzymałam świadectwo dojrzałości. Jednak trzymając w rękach ten kawałek papieru zaczęłam się zastanawiać nad jedną poważną rzeczą - Czy ja jestem "dojrzała"? To pytanie męczy mnie aż do teraz i z każdym dniem uświadamiam sobie, że mimo wszystko jestem jeszcze "dzieckiem". Co więcej, chcę się jeszcze tym nacieszyć.
Wszystko ponoć przychodzi z czasem, więc jest jeszcze szansa na to, że odrobinę wydorośleję. Tymczasem jednak postanowiłam zacząć "żyć". 

"W życiu chodzi o to aby zakochiwać się i szaleć na fali emocji, cierpieć i znów walić głową w mur, mieć motyle w brzuchu i pić wódkę o 4 rano bo znów nie wyszło. I to jest nasz sens człowieczeństwa. Odczuwać. Nie zamknięcie się w sobie, nie kupowanie kolejnych butów i pralki, ale emocje. Bo w życiu nie chodzi o stabilność i bezpieczeństwo, bo życie nie jest stabilne i bezpieczne, cokolwiek nam się na ten temat wydaje. A na koniec i tak pamiętamy te rzeczy, które były niestabilne i niebezpieczne."
- "Pokolenia ikea" Piotr C.

Żyć, szaleć, odczuwać. Jest tak wiele rzeczy, które pragnęłam i nadal pragnę zrobić, ale nigdy nie starczało mi na nie odwagi czy też determinacji. Koniec z tym. Będąc młodszą czułam, że po moich 17 urodzinach stanie się coś wielkiego. Co? Nie miałam pojęcia. Wszyscy czekali na wymarzone 18 lat, które nadaje nam status pełnoletnich. Ja czekałam natomiast na 17 urodziny. Pomyliłam się. 17 lat już dawno minęło, a ja zaraz wybieram się na studia. Tak więc nic nie dzieje się samo z siebie. Dlatego też postanowiłam zrobić kilka szalonych rzeczy, póki jeszcze "wypada", zanim przekroczę magiczną granicę 20.
Efekty moich szaleństw - zarówno tych mniejszych, jak i może tych większych - opiszę tutaj. Ale to plan poboczny. Głównie postanowiłam skupić się tutaj na wszelkiego rodzaju inspiracjach oraz recenzjach.

Cóż mogę jeszcze więcej powiedzieć? Na powitanie i pierwszy post to chyba wystarczające :)
Oczywiście zachęcam was do obserwowania, komentowania, kontaktu ze mną (Więcej informacji w zakładce "O mnie"). Będzie mi miło, że jednak nie piszę wyłącznie "dla siebie".
Prawdziwy "początek" już wkrótce! :D
Uciekam w słowa © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka